<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>BLOG NA MIGI</title>
    <link>http://migi.blox.pl/html</link>
    <description>Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili - &#xD;
&#xD;
Sokrates</description>
    <lastBuildDate>Mon, 14 May 2012 22:21:21 +0200</lastBuildDate>
    <item>
      <title />
      <link>http://migi.blox.pl/2012/05/Konsekwentnie-nie-lubie-poniedzialkow-Rano.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Konsekwentnie nie lubię poniedziałków..&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Rano zamarudziłam minutę nad wyborem butów- niby słońce świeciło, ale kto wie jak długo. Marudzenie odbiło się chwilę później. Autobus przyjechał wyjątkowo o czasie, ale mnie zabrakło minuty do zatrzymania go. Wsiadłam w następny ( piętrus), ale i tak musiałam panu kierowcy powoli i dużymi literami wytłumaczyć, że nie jadę do Sainsbury'ego, tylko do pubu Pszczoła. Do tego resztką zdychającej baterii odebrałam sms, że koleżanka, która była w owym zwianym autobusie poczeka na mnie na przystanku. Widoki z piętrusa jak zwykle zapierały dech w piersi, ale cena biletu też była zabójcza.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W pracy- nudy okrutne. Zapakowaliśmy część zestawów do pudełek, których składanie jest wyjątkowo nudne. Trochę ożywienia wprowadził przyjazd nowej partii ciuchów do ometkowania i wizyta głównego Seana, ale to dopiero pod koniec dnia. W międzyczasie zaszło słońce, zrobiło się zimno i litościwy Sean numer dwa zamknął drzwi od magazynu, coby nie przewiało nas na wylot, przy okazji ochrzaniając nas za nieustanne rechotanie się. Jeszcze wcześniej przyjechała Pani Kanapka, w wyniku czego jedna z koleżanek obraziła się na mnie na cały dzień, ponieważ sprzątnęłam jej sprzed nosa ostatnią paczkę czekoladowych muffinek...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Koleżanka odpowiedzialna za mój wyjazd przeniosła się dziś do nowego domu gdzieś na drugim końcu miasta. No cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy, znowu nie będzie mi się chciało gotować tylko dla samej siebie...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/05/Konsekwentnie-nie-lubie-poniedzialkow-Rano.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/05/Konsekwentnie-nie-lubie-poniedzialkow-Rano.html</guid>
      <pubDate>Mon, 14 May 2012 22:21:21 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Euro daje pracę</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/05/Euro-daje-prace.html</link>
      <description>&lt;p&gt;-Jest takie zadanie, trzeba przygotować i spakować trzy tysiące zestawów gadżetów na Euro 2012- ogłosił Sean, nasz menedżer. No i tak od wtorku siedzimy w magazynie i pakujemy. Ale to wcale nie takie proste. W zestawach są koszulki polo, spodnie, bluzy, kurtki antydeszczowe, buty, plecaki i jakieś drobiazgi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W sumie jest nas siedem dziewczyn i jeden supervisor. Zestawy teoretycznie składa się prosto, według instrukcji obsługi, w praktyce wygląda to różnie. Do wszystkiego trzeba najpierw przyczepić metki i oznaczyć pudła, żeby było wiadomo, gdzie co leży. A potem jest jedna wielka karuzela- czapeczki nie dojechały, koszulki polo miały być białe, okazały się szare i leżały w drugim kącie magazynu. Białe koszulki dojechały chwilę później i od razu poszły do paczek dla vipów z jednej firmy. Po czym zabrakło spodni w jednym rozmiarze i trzeba było dokładać o rozmiar mniejsze ( po godzinie konsultacji z górą). A potem zrobić spis inwentarza i czekać na dosłanie brakujących rzeczy.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;No właśnie, góra. Sean naprawdę o nas dba. Od razu dostałyśmy specjalne rękawiczki (ale brudnej roboty na razie nie ma za dużo) i szafki ( bo ta część magazynu jest nowa). Dzień później dojechały papierowe kubki,  neska trzy w jednym i radio. A wczoraj doczekałyśmy się ciastek. No i Sean jest wyjątkowo cierpliwy i do tego ma poczucie humoru. Tego ostatniego nie brakuje też naszemu visorowi- też ma na imię Sean. Z rodzaju tatuaży jakie posiada, niezbicie wynika, że siedział w więzieniu, poza tym jest bardzo sympatyczny i nienadęty.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziś spakowałyśmy część zamówienia na Ukrainę ( tym razem zabrakło butów rozmiar cztery i a jakże inaczej, białych koszulek). Gdyby nie mała afera ze złymi długościami spodni pewnie zaczęłybyśmy oklejać trzy tysiące pudełek...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dyscyplina budżetowa poszła dziś na boczny tor- wydałam pół wypłaty na żakiet. Ciekawe tylko, jak długo to jeszcze potrwa...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/05/Euro-daje-prace.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/05/Euro-daje-prace.html</guid>
      <pubDate>Sat, 12 May 2012 18:52:53 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>dowody zbrodni</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/05/dowody-zbrodni.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Pamiętacie ten wpis &lt;a href="http://migi.blox.pl/2011/11/szkoda-w-salacie.html"&gt;szkoda w sałacie&lt;/a&gt; ?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Po dzisiejszym dniu już (chyba) wiem, skąd ten szkielet wziął się w sałacie. Trafiłam dziś na sałatowy low risk, czyli miejsce, gdzie myje się sałatę i kroi warzywa. Moje zadanie- banalnie proste- przeglądać sałatę jadącą na taśmie do mycia. I tak przez cały dzień szukałam zaschniętych liści, kwiatków, liści innych gatunków i insektów ( najciekawsze co wydłubałam- ćma i gumka recepturka). Tak oczyszczona sałata wpada do zbiornika z wodą, bębna, taśmy, drugiego bębna i czyściutka jedzie do drugiej hali.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;I ja się wcale nie dziwię, że ktoś przeoczył taki drobiazg, jak ptasi szkielet. To wyjątkowo nużące i monotonne zajęcie, a ostatnie trzy godziny były wyjątkowo długie, można by przeoczyć słonia, a nie jakiś tam szkielet.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Najciekawszy moment dnia? Kolejna naprawa prądu, nikt nie wiedział, czy potrwa dziesięć minut, czy dwie godziny. Ale dzięki temu menedżerstwo low risku zyskało chwilę na przemówienie o zakazie jedzenia i picia na parkingu, pojawił się też dowód zbrodni- zdjęcie porzuconego na parkingu czepka. Czepek był co prawda innego koloru, niż ten z naszej hali, ale zużyte należy wyrzucać do kosza, zostawienie na zewnątrz grozi nalotem kontroli i poważnymi konsekwencjami...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/05/dowody-zbrodni.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/05/dowody-zbrodni.html</guid>
      <pubDate>Sun, 6 May 2012 22:10:06 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ciacho hybrydowe</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/05/na-treningu.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Od wtorku wstaję o czwartej dwadzieścia i od szóstej trzydzieści trenuję wrzucanie pomidorków z gatunku cherry do sałatek, trenując przy tym dodawanie i odejmowanie w przedziale od pięciu do ośmiu. Po drodze trenuję też rozmaite portugalskie imiona, a w ramach odpoczynku naklejam nalepki, sypię szczypiorek i inną marchewkę ( a czasem robię za tłumacza i pilota). No i ostatnie półtorej godziny to prawdziwa walka o utrzymanie koncentracji.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Ale w środę nie dane mi było potrenować, ponieważ w fabryce zdechł prąd. Najpierw zdechły po kolei zgrzewarka ( standard) i taśma, a przed dziewiątą zarządzono przerwę, która przeciągnęła się do jedenastej trzydzieści, po czym wypuszczono ( nas agencyjnych) do domu. Przy okazji załapałam się na wizytę w salonie Peugeota, gdzie obśliniłam się do lewka  508 Hybrid. Nie wiem, jak to jeździ, ale wizualnie jest po prostu prześliczny. No i najlepsze- wsiadam, zadzieram głowę, a szczękę zbieram z podłogi, bo cały dach jest szklany...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Dziś w fabryce było więcej Polaków niż Portugalczyków i od razu atmosfera była jakaś inna. Choć ten jeden, który stał z nami na linii godnie spełniał swoje zadanie, a po polsku przeklinał lepiej ode mnie. Po lunchu na moment zgasło światło i wagi się zresetowały, nie pokazywały godziny, tylko wagę pojemnika. Do tego znowu zdechła zgrzewarka, a jej naprawa zajęła jakąś godzinę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;O wpół do czwartej menedżerka powiedziała, że mogę iść już do domu. Z naszej agencji przyjechała nas piątka. Razem ze mną wyszły jeszcze dwie osoby, trzeci chłopak dobił czterdzieści minut później. Nasz kierowca skończył dopiero o piątej, no trudno się mówi. W międzyczasie znowu usłyszałam, że dobrze mówię po angielsku. Tylko dlaczego pracuję w fabryce, a nie rozwalam się w jakimś biurze...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/05/na-treningu.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/05/na-treningu.html</guid>
      <pubDate>Sat, 5 May 2012 21:33:03 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>sałatka klasyczna</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/05/salatka-klasyczna.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Pierwszy maja, czyli święto pracy. No zgadza się. Pobudka parę minut po czwartej i jazda na sałatę. Trafiło mi się bardzo odpowiedzialne zadanie- sprawdzanie, czy na pudełkach z sałatką ( klasyczna mieszanka sałaty i warzyw dla wielkiej siec) jest data i naklejka na dnie. Na jakieś tysiąc pudełek naklejki nie było na trzech. Osobna historia to cuda, jakie wyprawiała zgrzewarka.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Do pierwszej przerwy było ok, po przerwie maszyna zaczęła tworzyć rozmaite dzieła z folii, a ja zaczęłam lekko przysypiać. Po godzinie portugalska team leaderka zarządziła kolejną przerwę na herbatę, znaczy się na naprawę. Potem jakoś już to leciało. Po lunchu maszyna, jakby wyczuwała obecność najedzonych ludzi, po prostu śmigała. No, do czasu. Team leaderka tylko mruczała pod nosem "co za dzień, co za dzień", a jej rodak, przy kolejnym wydłubywaniu folii został z drzwiczkami do komory zgrzewającej w rękach. Smiechu było co nie miara, kiedy te drzwiczki zakładał z powrotem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A gdzieś koło czwartej taki jeden Portugalczyk stwierdził "wyglądasz na zmęczoną". Oczywiście zaprzeczyłam, ale pewnie te dwa tygodnie nicnierobienia zostawiły jakieś ślady. A przede mną trudna rozmowa z landlordką. Gra toczy się o wypełnienie jednego papierka...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/05/salatka-klasyczna.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/05/salatka-klasyczna.html</guid>
      <pubDate>Tue, 1 May 2012 20:43:05 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>znaki szaleństwa</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/04/znaki-szalenstwa.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Poszłyśmy wczoraj z koleżanką na imprezę. Z tej okazji zyskałam (jeszcze się trzyma) błyszczące, proste włosy. Zabieg był długi i niezwykle bolesny, do tego przekonałam się, że kręcona szopa siana ( choć nie jest elegancka), znacznie ułatwia ukrywanie pojedynczych siwych włosów.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;No i Anglicy generalnie lubią dobrą zabawę, ale są też osobniki wyjątkowo agresywne, u których każde przypadkowe zderzenie na parkiecie wywołuje chęć do bójki ( do tego to była dziewczyna). Tym razem w pobliżu na szczęście był też osobnik pokojowo nastawiony, który zręcznie rozładował sytuację. Wczoraj doceniłam też lepiącą się podłogę. Co prawda można zostawić na takiej podłodze buta ( baleriny, he he), ale też ryzyko poślizgu i uszkodzenia sobie kolana albo innej kostki jest minimalne...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;W drodze do wodopoju, przy głównym placu znalazłam dwa pi, parę metrów później, przy oddziale mojego banku podniosłam całą pięćdziesiątkę. Sobotni targ podarował mi jeszcze pięć pi. Dawno nie znalazłam na ulicy aż tyle kasy. Czy to znaczy, że los zaczyna się odwracać, czy to tylko moje pobożne życzenia? Choć w tej chwili w pubach i na ulicach zapanowało lekkie szaleństwo, bo lokalna drużyna piłkarska właśnie przypieczętowała awans do Premiership, co może oznaczać napływ gotówki i pobudzenie ekonomiczne...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/04/znaki-szalenstwa.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/04/znaki-szalenstwa.html</guid>
      <pubDate>Sat, 28 Apr 2012 15:59:57 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>nie jestem wielbłądem</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/04/nie-jestem-wielbladem.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Jaka jest naczelna zasada, gdy wchodzimy do jakiegoś nowego miejsca ( fabryki, agencji, czegokolwiek) w Anglii? Zawsze zaczynamy rozmowę po angielsku (narażamy się jedynie na błyskawiczne zgaszenie po polsku), nawet jeśli zaprzyjaźniona dusza podpowiedziała wcześniej, że osoba za biurkiem jest rodakiem.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu na sałacie kolega i ja potrzebowaliśmy nowych fartuchów do wejścia na halę. Zapytaliśmy pierwszej wychodzącej osoby, czy ma klucz do szafki. Osoba stwierdziła, że nie, ale znalazła właściwego człowieka i fartuchy dostaliśmy. " No to idziemy"- pożyczyliśmy sobie, a pierwsza wychodząca osoba zrobiła duże oczy. "To wy mówicie po polsku???". No mówimy, a nie mamy przecież na czole nalepki z krajem pochodzenia. "No to trzeba było tak od razu"...&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Zarejestrowałam się w zeszłym tygodniu w takiej jednej agencji. Niedawno zatrudnili tam Polkę, a że brak pracy rzuca się na głowę, to całą procedurę przeprowadziłam po polsku, na pytanie o znajomość angielskiego odpowiedziałam "płynnie". &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Poszłam tam dziś, zapytałam, czy jest coś dla mnie. Po chwili padło pytanie: Jak się pani czuje z angielskim? -Dobrze- odparłam. Po chwili padło zaproszenie do wydzielonej części biura, gdzie szef agencji przepytał mnie, jak długo tu pracuję, co wcześniej robiłam itd. Wspomniałam też, że słyszałam, że będą mieć pracę od przyszłego tygodnia. Wszystko to powiedziałam sama, po angielsku, bez pomocy pani tłumaczącej, wymieniłam też (mniej więcej) imiona osób, które mówiły o tej konkretnej pracy. Pan stwierdził, że nie jestem wielbłądem ( streszczam oczywiście, powiedział to trochę inaczej, ale można się ze mną dogadać w cywilizowanym języku), dodał kilka szczegółów ( kontrola jakości, nalepianie naklejek i takie tam),na zakończenie dorzucił, że odezwą się w przyszłym tygodniu...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/04/nie-jestem-wielbladem.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/04/nie-jestem-wielbladem.html</guid>
      <pubDate>Fri, 27 Apr 2012 17:07:52 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>kurczy się</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/04/kurczy-sie.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Brytyjska gospodarka skurczyła się w pierwszym kwartale 2012 o 0.2 proc. Znaczy się mamy recesję, bo w poprzednim kwartale wzrost też był minusowy. UK nie do końca ma na to wpływ, bo w eurostrefie też nie jest za wesoło, ostatnio do dymisji podał się holenderski rząd.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;A jak to wygląda w praktyce? W tym miesiącu jak na razie przepracowałam sześć dni, a że nie mam prawa jazdy, ani samochodu, to szukanie pracy jest podwójnie trudne. Pani z agencji powiedziała wczoraj, żebym nie przychodziła do nich codziennie , wystarczy, jak zadzwonię dwa razy w tygodniu i się przypomnę.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Brytyjczycy też zaciskają pasa, wydając kasę głównie na żarcie i rachunki. Do tego uważają na każdego pensa, ulice są wymiecione z monet. Do tego niedawno wszędzie wisiały ostrzeżenia o suszy, zakazy mycia samochodów i podlewania ogródków, teraz mamy zwrot w drugą stronę, pojawiły się ostrzeżenia o możliwości powodzi.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;I bądź tu człowieku mądry...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/04/kurczy-sie.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/04/kurczy-sie.html</guid>
      <pubDate>Wed, 25 Apr 2012 12:34:02 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>list otwarty blogerów z Bloxa</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/04/list-otwarty-blogerow-z-Bloxa.html</link>
      <description>&lt;p style="text-align: center;"&gt; Nam też nie jest wszystko jedno!&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; Jesteśmy grupą blogerów z Bloxa. Nasze blogi prowadzimy już od dłuższego czasu, wkładając w to sporo czasu, pasji i zaangażowania. Gdy zaczynaliśmy blogowanie &amp;#8211; pisanie właśnie na tym portalu było powodem do dumy i poczucia przynależności do dbającej o jakość elity blogosfery. &lt;br /&gt; Czuliśmy też, że jesteśmy ważni dla zarządzających portalem gazeta.pl. Blox się rozwijał, zawsze były na nim aktualne informacje, na stronie głównej gazeta.pl codziennie można było znaleźć linki do kilku ciekawych notek z blogów. Nawet więc, gdy czasami zdarzały się awarie serwerów czy błędy w oprogramowaniu &amp;#8211; przymykaliśmy na to oczy. Tym bardziej, że kontakt z adminem był na bieżąco i gdy tylko coś się działo, zawsze była reakcja.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: justify;"&gt; A teraz? Od dłuższego czasu czujemy, że jesteśmy zbędni i niepotrzebni. Bloxem nikt zarządza, nie aktualizuje nawet tych funkcjonalności, które już są. Ze strony gazeta.pl zniknęło okienko Bloxowe (a także fora i galeria zdjęć) &amp;#8211; dominują za to tytuły i newsy typowe dla tabloidów, a nie dla medium, które kiedyś uchodziło za opiniotwórcze. Napisanie prostej notki, komentarza czy wklejenie zdjęcia coraz częściej staje się poważnym problem technicznym. Pomocy nie ma albo wcale, albo ogranicza się do standardowych formułek typowych dla korporacji. &lt;br /&gt; Świat się zmienia, blogosfera również. Obecnie blogi to w wielu wypadkach naprawdę wartościowe strony, zawierające treść i dyskusje na wysokim poziomie, o wysokim PageRanku. Niestety, czujemy się coraz bardziej intruzami na portalu, zupełnie zbędnym elementem niepasującym do nowej wizji funkcjonowania gazeta.pl. Poziom Plotka góruje &amp;#8211; to niestety widać na portalu. Efekt jest widoczny &amp;#8211; coraz więcej wartościowych blogerów szuka sobie innego miejsca, kończąc swoje blogowanie na Bloxie. &lt;br /&gt; Tu się kiedyś dobrze pisało&amp;#8230;.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Papierowa Gazeta Wyborcza reklamuje się od dziś słowami Nam nie jest wszystko jedno.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p style="text-align: center;"&gt;   &lt;a href="http://mojapolskadomowa.blox.pl/resource/gazetapl.jpg" target="_blank"&gt;&lt;img title="Nam też nie jest wszystko jedno" src="http://mojapolskadomowa.blox.pl/resource/gazetapl.jpg" alt="Nam też nie jest wszystko jedno" width="350" height="136" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt; Nam, blogerom z Bloxa, też nie jest wszystko jedno. &lt;br /&gt; To nasze miejsce w sieci i nie chcemy stąd odchodzić. Dlaczego Agora nas odrzuca?&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;&amp;#65279;&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/04/list-otwarty-blogerow-z-Bloxa.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/04/list-otwarty-blogerow-z-Bloxa.html</guid>
      <pubDate>Tue, 24 Apr 2012 17:44:52 +0200</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>ziemniak angielski</title>
      <link>http://migi.blox.pl/2012/04/ziemniak-angielski.html</link>
      <description>&lt;p&gt;Po porannych niepowodzeniach (trzy kolejne agencje i wszędzie podobna odpowiedź- że pada, że jest cicho i czy mój numer jest aktualny jako podsumowanie) przejrzałam zawartość portfela i udałam się do Asdy w celu nabycia butelki cydru. Przy okazji dopadłam otwieracz do puszek za całe 44 pi, zobaczymy, jak długo pożyje. Podchodzę do kasy, pani jak zwykle przemiła i jak zwykle prosi o dowód.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;"Naprawdę chce pani zobaczyć ID starej kobiety"?- szczerzę się i podaję odpowiedni dokument. Pani ogląda datę urodzenia, "ale pani wcale nie wygląda na tyle lat"- szczerzy się jeszcze szerzej, oddaje IDi skanuje otwieracz do puszek.&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Nie bez drobnej pomocy upiekłam ziemniaki w kapryśnym piekarniku. Przy okazji dowiedziałam się, że najlepsze ziemniaki to te ubrudzone ziemią od Hindusów z ulicy Handlowej. Te zatorebkowane i umyte bezpowrotnie straciły minerały i inne wartości odżywcze ( a przynajmniej sporą ich część).&lt;/p&gt;&#xD;
&lt;p&gt;Po co bezdomnemu siedzącemu na ulicy pies? A no po to, że jak jest pogoda taka jak dziś, czyli ciemno, zimno i mokro, to mamy ogrzewanie za darmo. Podeszłabym i zrobiłabym odpowiednią dokumentację, ale nie wiem, jaka byłaby reakcja psa tudzież jego pana na wywalanie wielkiego obiektywu i nie wiem, jak duże spare change wchodziłoby w grę...&lt;/p&gt;</description>
      <author>justinehh@NOSPAM.gazeta.pl</author>
      <category />
      <comments>http://migi.blox.pl/2012/04/ziemniak-angielski.html#ListaKomentarzy</comments>
      <guid>http://migi.blox.pl/2012/04/ziemniak-angielski.html</guid>
      <pubDate>Mon, 23 Apr 2012 18:55:52 +0200</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>


