BLOG NA MIGI

wielobarwna codzienność w małym mieście w Wielkiej Brytanii...

Wpisy

  • niedziela, 21 maja 2017
  • sobota, 25 marca 2017
    • Wpis bez tytułu

      Gdzieś pomiędzy overtajmami, walką z poczuciem płaskości i bezsensu, przyglądaniem się ludziom, którzy mają lepsze skillsy i są bardziej wygadani, dochodzę do wniosku że po prostu bardzo nie umiem w życie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      sobota, 25 marca 2017 13:44
  • środa, 22 lutego 2017
    • za rogiem

      Izba Lordów obraduje nad ostatecznym zaklepaniem Brexitu. Teoretycznie mogliby jeszcze ten cały bajzel zatrzymać, praktycznie szansa jest prawie zerowa. I na razie wiemy tylko, że nic nie wiemy. Nie, nie do końca. Parę dni temu mieliśmy takie biznesowe podsumowanie działalności naszej firmy. A tam na wykresie jak byk stało- funt spada i spada, ceny miedzi i innych surowców idą do góry, czyli cena całego produktu też idzie w górę. I to nie tylko nasze kable, wszelkie iPhony i inne dobra też zaczynają kosztować więcej. A jak jeszcze dojdą cła i inne podatki... Szkoda tylko, że większość leaversów nie ma takiej wiedzy, dla nich tylko ta imigracja i biurokracja unijna jest problemem...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      środa, 22 lutego 2017 20:39
  • sobota, 31 grudnia 2016
    • żegnaj 2016

      Teoretycznie to był dobry rok, poza zatokami nic mi się poważnego nie działo, poza jednym wahnięciem z pracą było okej. Zobaczyłam w końcu Glasgow, niestety Dublin uciekł mi, właśnie przez te nieszczęsne zatoki. 

      Dwie najbliższe koleżanki wróciły do Polski i zostałam prawie sama. Każdy inny ma tu jakąś rodzinę albo drugą połówkę, każdy inny po prostu nie rozumie idei bycia samotnym, bez nikogo. Szczerze mówiąc nie mam już pomysłów, co jeszcze mogę zmienić i nawet jeśli słyszę od ludzi z roboty, że "no ale przecież tobie nic nie brakuje", to nie ma to pokrycia w mojej rzeczywistości. No i mam się cieszyć, że mam dach nad głową i dwie sprawne ręce. Ale to nie zawsze wystarcza...

      Niestety wydarzyło się też to nieszczęsne referendum i Donald Trump, co zapowiada niezłą jazdę już za chwilę...

      A może jakoś będzie lepiej...

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „żegnaj 2016”
      Tagi:
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      sobota, 31 grudnia 2016 23:33
  • środa, 21 grudnia 2016
    • zima oficjalnie

      Google poinformowało mnie, że dziś oficjalnie zaczyna się zima.Ta, akurat. Za oknem nic takiego nie ma, bluza i jesienna kurtka wystarczają, nawet bardzo nie pada. Tylko na mieście stada objuczonych ludzi. W fabryce mamy wolne do końca roku. Niedawno jeden kolega stwierdził, że te święta to jedne wielkie zakupy. A dla mnie to jest bardziej ten znak drogowy, że tej ciemności będzie już mniej, że może tego słońca będzie przybywać ( zapomniałam tylko zapytać drugiego kolegi, który świąt nie obchodzi, jak on to odbiera). Na razie muszę tylko jakoś zaplanować, przetrwać te dwa tygodnie, zapomnieć, że coraz mniej rzeczy cieszy ( bo ludzie twierdzą, że do szczęścia potrzebny jest tylko dach nad głową i dwie zdrowe ręce, bliskość już nie jest taka nieodzowna), nie zapomnieć jak się mówi...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „zima oficjalnie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      środa, 21 grudnia 2016 21:36
  • sobota, 26 listopada 2016
  • środa, 26 października 2016
    • skrawki

      sobota, środek miasta, usiłuję się przepchać do polskiego sklepu; nagle obok mnie jakiś dziecięcy głosik szepcze " I dont like people"...

      czy ja się koniecznie muszę zgodzić na natarczywe żądania sąsiada z pokoju obok? na korytarzu stoi stół, obok mój rower, a sąsiad się domaga zabrania roweru, bo on tam chce pić kawę...

      to niesamowite, jak satysfakcjonująca może być miska makaronu z warzywami...

      wychodzę rano z domu- ciemno, wychodzę z roboty po overtajmie- ciemno...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „skrawki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      środa, 26 października 2016 20:31
  • niedziela, 23 października 2016
    • Glasgow nie chce mnie wypuścić

       Glasgow ma też wielką gotycką katedrę, ale los niespecjalnie sprzyjał jej zwiedzaniu- za pierwszym razem trafiłam tam na jakieś wyjątkowo krótkie godziny otwarcia, za drugim podejściem wywalili mnie stamtąd po pięciu minutach z informacją, że za chwilę zacznie się ślub. Ale wejścia na cmentarz za katedrą nikt nie broni, tym bardziej, że można wybrać bardzo malowniczą trasę przez most.Cmentarz jest pokaźny, przypomina trochę ponury ogród, a nad całością góruje monument Johna Knoxa ( tego samego, który ma dom w Edynburgu). Na kolejną uroczystość natknęłam się w kościele św Andrzeja, który wygląda jakby najpierw zbudowano główną fasadę, a wieża powstała dopiero później i z kamienia w innym kolorze.

      Z Glasgow blisko jest do Edynburga, pociąg jedzie godzinę ( dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że monument Waltera Scotta ma schody). Ale i tak najlepszą opcją jest wykupienie całodniowej wycieczki po górskich obszarach Szkocji. Przy odrobinie szczęścia widoki są niezrównane, choć najwyższy szczyt na Wyspach, Ben Nevis, schował się za chmurami. Loch Lomond, największe jezioro po prostu zniewala urokiem, Loch Ness niewiele mu ustępuje i choć nigdzie nie widać potwora, to samo jezioro pokazuje podział, o którym rzadko kiedy słychać. Brzegi Loch Ness są zupełnie różne pod względem ukształtowania i roślinności a jezioro razem z dwoma innymi tworzy formację na uskoku dwóch różnych płyt tektonicznych. Ludzie z okolic Loch Ness są przyzwyczajeni do słabych trzęsień ziemi.

      Kawałek za Loch Ness leży malowniczo położone Inverness, które swoją równie uroczą nazwą kusiło mnie od dłuższego czasu, niestety nie było mi dane do niego dotrzeć, bo na jedynej drodze właśnie tego dnia jakiś motocyklista postanowił się dosyć boleśnie porozbijać.

      Szkocja ma też wersję w miniaturze w postaci wyspy Arran. Można dostać się tam promem.Południe jest raczej nizinne, północ to góry. Są też widoki na okoliczne wyspy, szczególnie wbija się w pamięć pojedyncza samotna skała na południu. Na wyspie mieszka około tysiąca osób. Zwiedzać można autobusem, który jeździ rzadko, a najlepiej mieć tam samochód. Mnie trafił się autobus objeżdzający całą wyspę, a dodatkowo służący jako bus szkolny w górzystej części. Gromadka maluchów grzecznie wysiadająca na kolejnych przystankach czy kierowca zatrzymujący się na środku drogi, ale w umówionym wcześniej miejscu- czegoś takiego nie spotyka się codziennie.  Na wyspie jest też destylarnia whisky i fabryka kosmetyków. No i widoki są tam naprawdę piękne.

      W Glasgow nie widać na ulicach zbyt wielu kolorowych czy indusów. Ale przechodząc obok trudno czasem zrozumieć, o czym rozmawiają, dopiero po osłuchaniu wiadomo o co chodzi. Rozszyfrowanie kto jest kto utrudnia też masa Włochów. Wracając z portu trafiłam do malutkiej włoskiej kawiarni która serwowała genialne ciabaty z warzywami. Trafił mi się też makaron w restauracji która na pewno nie była sieciówką i był to jeden z lepszych makaronów jakie w życiu jadłam.

      A na koniec Glasgow nie chciało mnie wypuścić. Wpadam grzecznie na lotnisko trzy godziny przed czasem i godzinę przed odlotem dowiaduję się, że samolot ma opoźnienie przez awarię. Dwie zmiany bramek i dwie godziny póżniej wreszcie wsiadam na pokład, zamiast być w domu o czwartej, jestem po siódmej.

       

      ps jak wyzdrowieję może uda mi się wstawić jakieś zdjęcia...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Glasgow nie chce mnie wypuścić”
      Tagi:
      Autor(ka):
      justinehh
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 października 2016 13:49

Archiwum

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny